czwartek, 17 stycznia 2013

„Mamy siebie. Póki mamy siebie, wszystko się ułoży."



Od postapokaliptycznych klimatów do tej pory trzymałam się z daleka. Miałam obawę, że mój chroniczny pesymizm w zderzeniu z powieścią przepełnioną licznymi nieszczęściami doprowadzi mnie do... nieszczęścia. I kolejny raz byłam w błędzie. Przeczytałam. Przeżyłam. A momentami było nawet dość zabawnie.

Szesnastoletnia Miranda wszystkie myśli przelewa na papier, tworząc notatki pełne skrajnych emocji. Wraz z młodszym bratem i mamą mieszka w Pensylwanii. Ich spokojne, zwyczajne życie momentalnie zamienia się w pasmo nieustających wyrzeczeń. Za sprawą uderzenia asteroidy w Księżyc, (które jak wcześniej przewidziano miał być niesamowitym, nieszkodliwym zjawiskiem) powstają nieodwracalne zmiany. Tsunami, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, epidemie... Nagle  przyszłość przybiera definicję wątpliwego jutra, nie wykraczając poza następne 48 godzin. Plany snute  przez Mirandę i jej bliskich rozsypują się na miliony kawałków. Pozostaje im tylko miłość i nieocenione, wzajemne wsparcie.

Susan Beth Pfeffer niezwykle drobiazgowo opisuje zmagania nastolatki i jej najbliższych. Tworzy postacie pełne determinacji i woli walki o przetrwanie w niepewnym i pełnym zwątpienia świecie. Bohaterowie wykazują się nieokiełznaną kreatywnością, odnajdują różne, czasem bardzo niekonwencjonalne sposoby na przeżycie. Uczucia, którymi się darzą i sposób ich okazywania jest niezwykle wzruszający - na porządku dziennym stają się nieustanne poświęcenia i wyrzeczenia w imię najbliższych. 
Ironiczne poczucie humoru bohaterów oraz szczere przedstawienie ich wzajemnych relacji sprawia, że odkładając lekturę na półkę mamy ochotę na więcej. I mimo licznych epidemii i katastrof, z którymi stykamy się w książce, nie jest aż tak pesymistycznie, jak mogłoby się wydawać.

Powieść jest napisana w formie pamiętnika głównej bohaterki, co sprawia, że odczuwamy pewnego rodzaju podekscytowanie - niespiesznie i z niemałą nieśmiałością odkrywamy jej sekrety i skrywane emocje. Autorka na każdym kroku stawia pytania, na które trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Bohaterowie znajdują się w sytuacjach z pozoru bez wyjścia, gdzie każda podjęta decyzja będzie niosła za sobą mniej lub bardziej opłakane konsekwencje. 

Momenty śmiechu, mieszają się z chwilami zwątpienia, co sprawia, że
„Życie, które znaliśmy" wzbudza skrajne emocje. Autorka potrafi zmusić nas do przemyśleń, ukazuje prawdziwe oblicze poświęcenia i silnej, bezinteresownej miłości, która stanowi jedyny pewnik w tej zatrważającej rzeczywistości.
Na pewno jeszcze nieraz będę wracała do tej powieści ze względu na sporą dawkę wzruszeń, a tymczasem z niecierpliwością czekam na drugą część.

13 komentarzy:

  1. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ani o tej autorce i żałuję, bo książka zapowiada się naprawdę ciekawie :) Czytałam już utwory o podobnej tematyce i mi się podobają więc może i ten przypadnie mi do gustu ;)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Intrygująca fabuła. Jeszcze nigdy nie miałam okazji przeczytać żadnej powieści o końcu świata, może czas to zmienić. (:
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama nie wiem... Może kiedyś po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również czekam na kolejną część! Ta jest niesamowita. *.*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie przekonująca tematyka jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i również mi się podobała, mam nadzieję, że będę miała okazję sięgnąć po część kolejną :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę mam od dłuższego czasu na półce. I czeka. Kiedyś się doczeka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaciekawilas mnie ta recenzja !
    Obserwuje !
    Pozdrawiam i zapraszam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapowiada się bardzo interesująco, więc będę miała na uwadze tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szesnastoletnie bohaterki to nie moja bajka. Raczej podziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Już czeka na swoją kolej ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem dlaczego w ostatniej chwili zmienili tę piękną niebieską okładkę na obecną... Cóż, nie zmienia to ciekawej treści (jak widać po recenzji),jednak miałaby w sobie więcej uroku...

    OdpowiedzUsuń

Wydawnictwa